|
W poprzedniej rundzie w 17 meczach strzelił Pan 5 goli. W rundzie wiosennej w 8 spotkaniach ma pan na koncie już 10 trafień. Wiele bramek strzelił Pan
w spotkaniach sparingowych. Skąd ta nagła eksplozja skuteczności ?
Sam do końca nie wiem. Zawsze wolałem atakować niż się bronić, ale dlaczego w tej rundzie strzelam tyle bramek ? Myślę, że jest to po części sprawa ustawienia zespołu -
staramy się grać z kontry, a szybki atak zawsze mi opowiadał.
Wiosną strzela Pan bramkę niemal w każdym meczu. Bez celnego trafienia Damiana Kozłewskiego zakończyły się tylko dwa mecze - w Rzgowie, gdzie grał Pan
z kontuzją i Kutnie, gdzie nie zagrał Pan z powodu żółtych kartek. Kilka goli strzelił również w tej rundzie Rafał Sulima. Tylko jeden mecz "fioletowych"
zakończył się bez strzelenia gola przez PTC (mecz z MKS Kutno). Widać więc, że brak skuteczności ataku PTC nie jest przyczyną kiepskich wyników zespołu. Gdzie leży
Pana zdaniem przyczyna tej nienajlepszej postawy zespołu tej wiosny ?
Myślę, że problem kiepskich wyników PTC w konfrontacji z zespołami czołówki V ligi nie leży w braku skuteczności formacji ofensywnej drużyny. Problemem są błędy w obronie.
W każdym meczu zespół traci po kilka bramek, które padają po błędach indywidualnych. Źle wygląda gra bocznych obrońców,
wzajemna asekuracja, mnożą się niepotrzebne faule. Widoczny jest również brak pomysłu na grę - obrońcy często wybijają piłkę na oślep, albo starają się jak najszybciej
pozbyć piłki podając do najbliższego partnera i prowokując w ten sposób groźne sytuacje. Obrona PTC w tym sezonie to w większości młodzi chłopcy, którzy jeszcze nie tak dawno
grali w juniorach - i to oni płacą frycowe. W przypadku gdy atak naszych rywali składa się z doświadczonych, ogranych zawodników błędy obrońców są niejako wymuszane przez
cwaniactwo rywali. Gra w takich meczach to jednak z pewnością doskonała szkoła dla tych młodych chłopców.
Ogrywanie się młodych zawodników w lidze dobre jest w przypadku pewnej pozycji w tabeli, a PTC wciąż nie może być pewne pozostania w gronie V ligowców.
Niestety tak, ale grać trzeba takim składem jaki się aktualnie posiada. Problem w tym, że część z młodych zawodników nie traktuje gry w seniorach jako swojej szansy i wciąż
woli występować w drużynie juniorskiej. Może brakuje im trochę ambicji, a może po prostu w piłce seniorskiej nie czują się tak dobrze jak wśród swoich kolegów w juniorach.
Nie jestem w stanie jednoznacznie zdiagnozować tej sytuacji. Trener stara się cały czas kreować dobrą atmosferę - w czasie meczu, na treningach, po zajęciach, a mimo to
część zawodników wciąż woli grać w juniorach. Z drugiej strony zawsze lepiej gra się w zespole, który wygrywa niż w takim, który broni się przed spadkiem ale dla młodego
piłkarza najważniejszy jest rozwój, a gra w pierwszym składzie V ligowej drużyny to najlepsze miejsce aby się czegoś nowego nauczyć.
W ostatnim meczu ze Spartą Dobrzelin wraz z Rafałem Sulimą zdobyliście 5 bramek. Jednak mimo
wysokiego zwycięstwa gra drużyny nie zachwyciła, dlaczego ?
Wydaje mi się, że graliśmy zbyt chaotycznie w środku pola, nie przytrzymywaliśmy piłki, nie potrafiliśmy odpowiednio uporządkować gry - to była taka
gra bez głowy. Na szczęście zespół z Dobrzelina przyjechał do Pabianic osłabiony brakiem 6 zawodników. W ataku gości tylko jeden z piłkarzy prezentował
V ligowy poziom. Gdyby zyskał wsparcie od kolegów mogło być znacznie gorzej - bo mimo straty tylko jednej bramki defensywa również nie może zapisać sobie tego meczu "in-plus".
W trakcie II połowy żartowałem nawet z trenerem Pawłem Szałecki, że wygramy ten mecz 5:4. Na szczęście obyło się bez takich "dodatkowych emocji".
Proszę opowiedzieć coś więcej o sobie. Gdzie zaczynał Pan grać w piłkę i jak Pan trafił do PTC ?
Grę w piłkę zaczynałem 10 (prawie 11) lat temu we Włókniarzu Pabianice. Moim pierwszym trenerem był
Wojciech Kubiak, aktualnie trener GLKS Dłutów.
We Włókniarzu grałem blisko 8 lat, zaliczając nawet kilka występów na IV ligowych boiskach. Potem za trenerkę we Włókniarzu wziął się
Jerzy Rutkowski i od tego momentu
zaczęły się moje kłopoty.
Z trenerem Rutkowskim nie mogłem znaleźć wspólnego języka, drużyna grała w V lidze, a ja wchodziłem na boisko niemal na same końcówki meczów.
Po namyśle i za namową brata spróbowałem
więc swoich sił w Burzy Pawlikowice. W tym zespole po raz pierwszy spotkałem się z trenerem Pawłem Szałeckim. Okres gry w Burzy wspominam bardzo dobrze, a największym
sukcesem był oczywiście awans do V ligi. Niestety po roku gry, drużynie z Pawlikowic nie udało się pozostać w gronie V ligowców i tak po zakończeniu sezonu, za namową
ówczesnego trenera PTC Krzysztofa Kacprzaka przeniosłem się do PTC. Mieliśmy grać o awans, ale niestety późniejsza rzeczywistość zaczęła rysować się w
dużo czarniejszych kolorach. Z zespołu odeszli podstawowi zawodnicy Jarosław Banasiak i Grzegorz Krata ...
Tak, ale Pan dołączył do zespołu, gdy w jego składzie nie było już Jarosława Banasiaka i Grzegorza Kraty.
W chwili gdy decydowałem o przeniesieniu swojej karty zawodniczej do PTC i jeden i drugi zawodnik wciąż byli jeszcze w składzie "fioletowych". Ich odejście do Startu
miało miejsce już po podpisaniu przeze mnie deklaracji. Wyrażając żal z powodu odejścia obydwu zawodników do Brzezin, mam na myśli przede wszystkim to kim
był dla drużyny Jarosław Banasiak. Ten zawodnik miał autorytet wśród pozostałych piłkarzy. To właśnie u jego boku doskonałe spotkania rozgrywali Adrian Kaczmarek czy Michał
Stasiak. Teraz w drużynie zdecydowanie kogoś takiego brakuje.
Wracając do dnia dzisiejszego, z kim gra się Panu najlepiej ? Mam na myśli obecnych partnerów z ataku.
Dobrze gra mi się z Rafałem Sulimą, w meczu ze Spartą pokazaliśmy to jak potrafimy razem współpracować na boisku. Dobrze gra mi się również u boku Michała Sajewicza, ale on
z kolei gra częściej w pomocy. Jest jeszcze Kacper Kosmala - młody ale bardzo ambitny zawodnik, z którego już niedługo może mieć PTC dużo pociechy.
Wiem, że w drużynie Iskry Dobroń gra pana brat. Proszę coś więcej o nim opowiedzieć.
Brat jest ode mnie 5 lat starszy. W Iskrze występuje na pozycji napastnika, choć przez całe życie był nominalnym obrońcą. Z ciekawostek dodam również, że grał też
wcześniej w PTC, ale było to już jakiś czas temu - od tego czasu upłynęło już 6, może 7 lat.
Jakie są plany na przyszłość Damiana Kozłewskiego ?
Chciałbym w końcu występować w zespole, który będzie grał o IV ligę. W chwili przyjścia do PTC wiązałem z tym duże nadzieje. Zbliżająca się 100 rocznica,
klubu, znakomite wyniki w rundzie wiosennej, poukładany zespół - to dawało podstawy aby myśleć, że drużyna będzie grać o ten awans. Tymczasem jak jest w
tej chwili widać po wynikach. W Burzy graliśmy na tzw. "awanturę", w dzisiejszym PTC jest bardzo podobnie. Ci, którzy dobrze mnie znają wiedzą, że taki styl
gry zupełnie mi nie odpowiada. W tej chwili zależy mi tylko aby dograć ten sezon do końca, a później zobaczymy. Nie ukrywam jednak, że w przypadku
spadku drużyny do A klasy z pewnością będę szukał szansy gdzie indziej.
Rzeczywistość skrzeczy, życzmy jednak sobie aby w nowym sezonie sprawy organizacyjne przybrały taki obrót abyśmy mogli jeszcze cieszyć
oko grą "fioletowych" w meczach o dużą stawę. A co do spadku PTC do A klasy to odpukuję w niemalowane. Serdecznie dziękuję za rozmowę.
|