|
Dwa dni temu spotkaliście się z trenerem i działaczami PTC aby ocenić rundę jesienną i nakreślić plan
przygotowań do rundy rewanżowej. Jakie są wrażenia po tym spotkaniu ?
No cóż, można powiedziać, że to spotkanie miało charakter podsumowujący rundę jesienną. Rozmawialiśmy o postawie drużyny w trakcie rozgrywek -
dobry początek, a potem coraz gorsze występy zakończone wysokimi porażkami z
UKS SMS Łódź i Orłem Parzęczew. Trener przedstawił plan grudniowych treningów,
wyraził swoje oczekiwania co do frekwencji i zaangażowania zawodników w treningach. Na spotkaniu uregulowane zostały również prawie wszystkie zaległości
finansowe w stosunku do zawodników. Do wypłaty pozostały jeszcze kwoty ryczałtów za dojazdy za miesiąc listopad.
Z obserwacji występów PTC w ostatnim półroczu odnosi się wrażenie, że mniej więcej w połowie rundy jesiennej po meczach z KKS Koluszki, LKS Różyca w drużynie "coś pękło".
Co się stało ?
Sam się nad tym zastanawiam. Faktem jest jednak, że w zespole popsuła się atmosfera. Odejście z zespołu jeszcze przed rozpoczęciem rundy
Grzegorza Kraty i Jarosława Banasiaka,
rezygnacja trenera Krzysztofa Kacprzaka, a z drugiej strony presja wyników - to wszystko nie wpływało pozytywnie na atmosferę w drużynie. Do tego doszło kilka frajersko
straconych punktów i ... wszystko siadło. Zamiast skupić się na zdobywaniu punktów, wielu zawodników zaczęło zastanawiać się nad swoją przyszłością -
nie jest tajemnicą, że
kilku zawodników - w tym również ja - dostało propozycje przejścia do innych klubów. Brakuje jakiegoś czynnika, który mógłby na nowo skonsolidować zespół. Z drugiej strony fakt,
że mamy już koniec rundy pozwoli "na zimno" przemyśleć pewne sprawy - myślę, że
nie można popadać w jakichś nadmierny pesymizm. Wczorajsza rozmowa z trenerem i działaczami na pewno była potrzebna.
Takich rozmów powinno być więcej, ważne jest to aby zawodnicy byli świadomi, że losem drużyny ktoś się interesuje.
Z reguły przyjście nowego trenera wyzwala w zawodnikach dodatkową motywację. Piłkarze chcą "pokazać się" nowemu szkoleniowcowi. W przypadku trenera Charbickiego
było inaczej. Dlaczego ? Czy PTC ma zbyt krótką ławkę rezerwowych, nie ma rywalizacji w drużynie ?
V liga to nie liga zawodowa. Trener Charbicki objął posadę w PTC niemal z marszu, nie znając większości z zawodników występujących w drużynie. Poprzedni trener zespołu
zanim zdecydował się na pracę w PTC mógł wcześniej kilkakrotnie obejrzeć "fioletowych" w akcji. Trener Charbicki takiego komfortu nie miał. W chwili obecnej nie jestem nawet
w stanie ocenić jego pracy. Z racji sesji egzaminacyjnej w szkole w Szczytnie pojawiłem się na treningach tylko kilka razy. Jak już wspomniałem wcześniej dobrze, że
rundę jesienną mamy za sobą. Jest czas na to aby ochłonąć po tej fatalnej końcówce i zabrać się na nowo do pracy. Piłkarze mają zapewnione dobre warunki treningów w okresie zimowym. Trener
musi tylko odpowiednio "trafić" do zawodników. Czy PTC ma za krótką ławkę rezerwowych ? Raczej nie, do składu pierwszego zespołu bardzo szybko może wskoczyć kilku
naprawdę zdolnych juniorów. Fatalna końcówka rundy wynikała zdecydowanie z "rozklejenia się" zespołu.
Kilku zawodników sprowadzonych do drużyny przez trenera Kacprzaka otrzymało oferty ze Startu Brzeziny i Startu Łódź, gdzie trenerem jest w tej chwili ...
Krzysztof Kacprzak. Co powoduje, że zawodnicy "podążają szlakiem" trenera ? Wśród osób obserwujących poczynania PTC rodzi się pytanie czy sprowadzanie do zespołu
zawodników spoza Pabianic ma w takim przypadku sens uwzględniając oczywiście realia finansowe sekcji. Ze sportowego punktu widzenia przechodzenie zawodnika z jednej
drużyny V ligi do innej to nic innego jak dreptanie w miejscu.
Każdy trener ma zawodników, z którymi pracuje niemal od małego. Te relacje międzyludzkie są kluczem do tego aby namówić poszczególnych zawodników do przejścia do
zespołów, które trener aktualnie prowadzi - oczywiście o ile pasuje to do koncepcji gry danej drużyny. Ja osobiście znam trenera Kacprzaka od wielu lat. Potrafi on wprawdzie opowiadać
niestworzone rzeczy :) ale jako szkoleniowca oceniam go bardzo wysoko - wiem na co go stać.
Zmiany klubów nie mają zawsze podłoża sportowego. Nie bez znaczenia są również
względy finansowe. Stypendia i refundacje w przypadku V ligi to oczywiście niewielkie kwoty, ale dla zawodników, którzy wciąż się uczą, a przy tym
dojeżdżają do klubu z innego miasta każda złotówka się liczy. Jeżeli następują opóźnienia w wypłatach ciężko wymagać aby zawodnicy nie interesowali się ofertami składanymi
przez inne kluby. Z drugiej strony, każdy musi być świadomy, że nie zawsze obietnice znajdują pokrycie w rzeczywistości.
Wspomniał Pan wcześniej, że rozważa odejście z PTC. Jakie są szanse na zatrzymanie Rafała Ignatowicza w PTC ?
Wspomniałem, że mam oferty z innych klubów, co wiązało by się z odejściem z PTC. Nie oznacza to jednak, że gdzieś szczególnie mi się spieszy :).
Rozmawiałem o tym z prezesem Haburą i panem Lucjanem Piskorskim - namawiali mnie do pozostania
wśród "fioletowych". Ustaliliśmy, że ostateczną decyzję podejmę do 5 stycznia. Na chwilę obecną to tyle co mogę powiedzieć.
Czy minioną rundę w wykonaniu piłkarzy PTC należy uznać za straconą ? Jak to wygląda z Pańskiej perspektywy ?
Nie, zdecydowanie nie uważam aby runda jesienna była stracona. Myślę, że oczekiwania na początku sezonu były jednak zbyt wygórowane. Już po odejściu
Jarosława Banasiaka i Grzegorza Kraty miałem wrażenie, że drużyna w tym składzie nie będzie w stanie nawiązać walki z najlepszymi zespołami V ligi. To o co można
mieć żal do zawodników to podstawa w dwóch ostatnich spotkaniach - to faktycznie był blamaż.
Kto w tej chwili w Pana ocenie jest faworytem rozgrywek ?
Myślę, że o awans walczyć będą KKS Koluszki, Start Łódź i UKS SMS Łódź. W gronie faworytów nie wymieniał bym zespołu z Różycy - choć nie można go lekceważyć.
Mam również nadzieję, że PTC zgromadzi taką liczbę punktów aby na koniec sezonu znaleźć się co najmniej na piątym miejscu w tabeli. Wiele zależeć będzie od tego kto dołączy do drużyny
w przerwie zimowej. Wiem, że trener Charbicki ma szukać kilku wartościowych graczy - do tego potrzebne są jednak finanse.
Kilku piłkarzy PTC, z którymi miałem okazję rozmawiać widzi w Rafale Ignatowiczu lidera zespołu - jeżeli nie na boisku to na pewno poza nim. Czy Rafał Ignatowicz
czuje się liderem PTC ?
To bardzo miłe, że koledzy tak o mnie myślą. Sam jednak nie czuję się do końca liderem zespołu.
Myślę, że w drużynie na dzień dzisiejszy brakuje zawodnika, który
potrafiłby poderwać kolegów do walki w chwilach gdy gra się nie klei, w chwilach gdy PTC jako pierwsze traci bramkę. Takim zawodnikiem był jeszcze w rundzie wiosennej
Jarosław Banasiak - jego brak doskwiera najbardziej.
Oprócz gry w PTC pełni Pan obowiązki prezesa Sokoła Lutomiersk. Proszę coś opowiedzieć o drużynie Sokoła ?
Jestem wice prezesem drużyny z Lutomierska, ale w klubie zajmujemy się już tylko i wyłącznie szkoleniem młodzieży.
Klub nie prowadzi zespołów seniorskich - stawiamy na młodzież.
Mogę się pochwalić, że w różnych kategoriach wiekowych mamy kilku naprawdę obiecujących chłopców. Jeżeli będą nad sobą pracować, mogą osiągnąć w piłce naprawdę dużo.
Dziś 5 grudnia - dzień Pana urodzin. Czego mam zatem Panu życzyć ?
Dziękuję za pamięć. Czego życzyć ? Na pewno ukończenia Szkoły Oficerskiej - egzaminy końcowe są w maju i zapowiadają się naprawdę ciężko, łut szczęścia przyda się na pewno.
Poza tym zdrowia i ... dziecka na które czeka cała rodzina.
Życzę więc zdrowia, dyplomu i przede wszystkim potomka. Mam również nadzieję, że będziemy jeszcze mieli okazję świętować razem sukcesy PTC. Dziękuję za rozmowę.
|