|
Dlaczego Adam Janicz, człowiek - symbol PTC, występujący w pierwszej drużynie
nieprzerwanie od ponad 16 lat składa nagle prośbę o zwolnienie do ... Iskry Dobroń ?
Dlaczego nagle ? Moja decyzja nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. Grałem w PTC nieprzerwanie od 21 lat, przechodząc
wszystkie szczeble kariery zawodniczej w grupach trampkarzy, młodzików, juniorów, aż po drużynę seniorską.
Kiedyś musiał nastąpić moment, w którym należy ustąpić miejsca młodszym kolegom.
Rozumiem, że chciałby Pan ustąpić miejsca młodszym kolegom ale przecież nie kończy Pan
kariery zawodnika tylko przechodzi do Dobronia. Jakie są więc powody
takiej decyzji ?
Jakiś czas temu powiedziałem sobie, że jeśli wypadnę z pierwszego składu PTC, to mając już swoje
lata powinienem zacząć traktować football jako rozrywkę - i zacząć grać już wyłącznie dla swojej własnej
satysfakcji.
Kolejnym powodem są sprawy rodzinne - wiem, że powinienem więcej czasu poświęcać swojej rodzinie. W końcu
przez kilkanaście lat wszystko w domu toczyło się wokół piłki. Z perspektywy czasu wiem, jak bardzo wyrozumiała
jest moja małżonka :). Do tego dochodzi troska o zdrowie. Wprawdzie w trakcie mojej przygody z piłką udało mi się
uniknąć poważnych kontuzji - złamań, zerwania mięśni, ale te 21 lat grania "czuję już w kościach". Nie bez znaczenia
jest też ambicja - nie chciałbym zawieść kibiców PTC, kolegów z pracy, itp. Byłoby to żałosne gdyby wciąż musieli oglądać
Adama Janicza z roku na rok w coraz gorszej formie. Po prostu uznałem, że czas się wycofać z czynnego uprawiania
piłki na dobrym V ligowym poziomie.
Nie próbował Pan walczyć o miejsce w składzie ? PTC nie narzeka przecież na nadmiar klasowych piłkarzy
w formacji defensywnej, brakuje stopera ?
W moim wieku nie należy robić nic na siłę. Całą poprzednią rundę byłem rezerwowym, i nie znalazłem w oczach trenera
takiego uznania, które predestynowałoby mnie do gry w pierwszej jedenastce. Gra w V lidze na dobrym poziomie
wymaga od zawodnika dużego zaangażowania. V ligowy reżim treningowy jest dużym obciążeniem dla zawodnika, same treningi
zabierają też dużo czasu, ... a mnie po prostu już się "trochę nie chce :)".
Zapytam więc dlaczego Pana zdaniem trener Kacprzak nie stawiał na Adama Janicza ? Zdaniem wielu kibiców
nie ustępował Pan formą innym zawodnikom "fioletowych" ?
Cóż nie ustępowałem, ale również nie wyróżniałem się zdecydowanie "in-plus". Prawda jest taka, że jeżeli do klubu
za namową trenera przychodzą nowi zawodnicy, to będzie on stawiał przede wszystkim na nich. W PTC w ostatnim
okresie jest niestety tak, że nie dba się o wychowanków klubu stawiając przede wszystkim na piłkarzy z "armii
zaciężnej". Oczywiście w poprzednim sezonie wszystko musiało być podporządkowane utrzymaniu klubu na
szczeblu rozgrywek V ligi - i cel ten został osiągnięty dzięki zaangażowaniu działaczy, trenera i zawodników. Widać jednak, że
oparcie drużyny o zawodników związanych z innymi klubami jest w przypadku klubu V ligowego dość krótkowzroczne - w końcu
najlepsi gracze PTC w poprzedniej rundzie Grzegorz Krata i Jarosław Banasiak bardzo krótko grali w PTC, a kondycja
finansowa klubu nie pozwoliła działaczom na zatrzymanie tych zawodników w Pabianicach. To wielka strata bo tych
zawodników nie będzie moim zdaniem miał kto zastąpić.
Powiedział Pan, że w PTC nie stawia się w tej chwili na wychowanków klubu ? Jak to wyglądało wcześniej za
kadencji trenera Gamusa ?
Za kadencji trenera Gamusa było inaczej. Można powiedzieć, że dominacja trenera w stosunku do zawodników
nie była tak znacząca. Z drugiej strony nie było również wyników.
Jeżeli spytał bym Pana o subiektywną ocenę trenera Kacprzaka ?
To fachowiec o dobrym warsztacie treningowym. Zajęcia proponowane przez niego są bardzo ciekawe i urozmaicone.
To jednak trener twardej ręki. Myślę, że można by w tym miejscu przytoczyć znaną prawdę o nauczycielach -
pamięta się zawsze tych najbardziej srogich. To co ja mógłbym zarzucić
trenerowi Kacprzakowi to opieranie się przy wystawianiu składu nie tylko na przesłankach czysto sportowych - gdybym
ja był trenerem nie wystawiał by do gry w ważnym derbowym meczu zawodnika, który jest świeżo po kontuzji. Często w
dzisiejszej piłce o tym kto gra decydują również sprawy kontraktowe.
Oprócz Pana podanie o zwolnienie złożyli również inni gracze PTC: Przemysław Lipiński i Marek Grochowski ?
Po odejściu Jarosława Kukuły zrobiła się luka na pozycji stopera, dlaczego Przemyslaw Lipiński nie widzi dla siebie
szansy w PTC ?
Wydaje mi się, że przyczyną jest tu wyłącznie różnica zdań z trenerem. Jak już wspomniałem trener Kacprzak to
człowiek twardej ręki, więc ...
Dlaczego przyjął Pan ofertę właśnie z Iskry Dobroń ?
Z prostej przyczyny. Grę w Iskrze zaproponował mi mój były szkoleniowiec Janusz Komorowski - niegdyś zawodnik PTC, a
potem ŁKS. Widząc, że siedzę na ławie w PTC spytał czy nie chciałbym "pobawić się" w piłkę w Dobroniu, a ja przyjąłem
jego ofertę.
Czy Pana decyzja o odejściu z klubu jest już ostateczna ? Jak wyglądają sprawy formalne
związane z Pana przejściem do Dobronia ?
Co do decyzji to jestem już zdecydowany. Sprawy formalne w moim przypadku nie mają już dużego znaczenia. Jako zawodnik, który
ukończył 30 lat mogę przejść do dowolnego klubu bez odstępnego. O swojej decyzji rozmawiałem już także z Prezesem Ochnickim i
wiem, że ze strony klubu nikt nie będzie robił mi przeszkód. To, że przechodzę do Iskry nie oznacza wszakże, że
nie wystąpię już nigdy w barwach PTC. Czeka na mnie drużyna oldboyów - chłopaki mówią jednak, że muszę jeszcze
trochę potrenować aby nie zaniżać poziomu drużyny :).
Co zostanie Panu w pamięci z występów we "fioletowych" barwach ?
Będzie tego bardzo dużo - sukcesy i porażki, gra w IV lidze, pokolenia trenerów, ludzie których już nie ma w klubie - niektórzy
z nich już nie żyją, bramki strzelone z 30 metrów w meczach ze Stalą Głowno. PTC to dla mnie wspomnienia na całe życie.
Zapytam na koniec jak Pan trafił do PTC i dlaczego akurat tutaj ?
Z prostej przyczyny razem z moim kolegą ze szkolnych lat Dariuszem Szynką mieliśmy na PTC najbliżej. Uczyliśmy się
wtedy razem w SP nr 15 i tak dokładnie 6 września 1983 roku zostałem piłkarzem PTC. Debiut w pierwszej drużynie
zaliczyłem z kolei za kadencji trenera Zbigniewa Frycza. W tym okresie gra we "fioletowych" barwach była dla mnie
całym światem - prowadziłem nawet zeszyt gdzie jako młody chłopak wklejałem wszystkie informacje z gazet jakie
udało mi się zebrać o PTC. "Fioletowi" to jedyny klub jaki na zawsze zagościł w moim sercu.
Mam zatem nadzieję, że uda mi się zajrzeć do tego zeszytu ?
Oczywiście. A ja korzystając z okazji chciałbym w tym miejscu serdecznie pozdrowić wszystkich moich kolegów
z pierwszej drużyny i drużyny oldboyów. Up the Violets.
Dziękuję za rozmowę.
|